|
Bohunowe szczeniaki ur. 03 sierpnia 2008 r.
MATKA: GANDI Pałacowe Piękności (strona miotu: http://www.hovawart-pp.pl/)
OJCIEC: BOHUN Chatka Zielarki
12 września 2009 r.
Jola mówi, że przygoda ze szczeniakami to coś, czego w w życiu się nie spodziewała. To jedna z tych pięknych chwil, które się jednak niespodziewanie wydarzyły. Lubi wracać do wspomnień pełnych hovawartów biegających po jej domu i ogrodzie - a ja lubię, kiedy mi o tym opowiada. Kiedy brakuje mi tego proszę, aby raz jeszcze wróciła myślami do sierpnia ubiegłego roku i przypomniała jak to było z tą małą, pluszową żabą? Tym razem Jola zrobiła jeszcze więcej. Otóż otrzymałam zdjęcia L’Monda zwanego przez nas Mundkiem. Proszę mi wierzyć i jednocześnie wybaczyć, ale z kilku powodów TEN pies był dla mnie szczególnie ważny. Bardzo chciałam, aby trafił do kogoś, komu temat szkolenia nie będzie obcy, a będzie sposobem na dzień, a może życie? Cokolwiek robisz Piotrze, bardzo Ci dziękuję, bo dobrzy ludzie mówią, że Mundek (zwany przez Ciebie Hakerem) to cudownie radosny, zdrowy i z ogromnym temperamentem hovawart. Dziś wiem, że musisz zrobić wszystko, aby był z Tobą przez cały okres studiów. Studia szybko minął. Pojęcie „tęsknię” będzie mu obce, bo Twój przyjaciel będzie przecież przy Tobie. A to jest bezcenne!
Zapraszam do nowej galerii L’Monda
Korzystam z czasu weekendowego i odświeżam również galerię Lectera, który był z wizytą u ojca w Olsztynie, gdzie jednocześnie posmakował czym może być Wystawa. I chyba mu się to spodobało, bo na kolejnej już Międzynarodowej Wystawie z pięknym opisem i oceną doskonałą wraz ze srebrnym medalem udowodnił, że jeśli Krzysztof odnajdzie klucz do swego hovawarta mogą być fajnym teamem, czego bardzo Wam życzę!
Wystawa olsztyńska, to również miejsce spotkania tej jednej jedynej czarnej suni- L’Di. Zobaczcie sami, jak niesamowicie jest wpatrzona w Alicję. Tej Małej Czarnej, która nie pozwala Alicji zapomnieć czym jest prawdziwy hovawart, życzę aby Alicja miała dla Ciebie dużo cierpliwości, cierpliwości…:-) A co tam- Ala-niech Ci psoci!
Galeria L’Di
15 marca 2009 r.
Wszystkim Właścicielom psów po Bohunie serdecznie dziękuję za udostępnienie zdjęć i możliwość opublikowania ich na mojej stronie.
Jednocześnie, w tym miejscu życzę Państwu dużo wytrwałości w codziennym życiu z Hovawartem, sukcesów w szkoleniu, rozwijaniu pasji i konsekwencji w działaniu.
Bo to, że są kochane - wiem z maili do mnie i telefonów!
I oby tak pozostało.
Dziś do galerii Bohuniastych dołączyła Mała Pani B, czyli Bohunka – w domu Roxi
07 wrzesień 2008 r.
Kolejna wizyta za nami. Tym razem Maluchy dostały od nas na szczęście wielkiego słonia i kilka zabawek Pana B (mam nadzieję, że też na szczęście) - FOTOGALERIA
Specjalnie nie byłam zaskoczona, że pierwszy do piłeczki dobiegł mały Bohuniasty. Aż boję się myśleć, co z niego wyrośnie.
Ot, taka piłeczka na sznurku - a ile pomysłów na spędzenie czasu! Nasze Maluchy prawdziwą eksplozję uczuć pokazały przy sznurze i pasku od aparatu fotograficznego- wieszając się, podgryzając, ciągnąc, szarpiąc!
Przez cały czas wizyty najmocniej moje serce biło (i pewnie będzie) przy Bohunce.
Dziewczyna już teraz robi niezłą karuzelę wśród swego rodzeństwa. Nie istnieją dla niej przeszkody, których nie można pokonać. Życie bez barier! Nie istnieje nic tak okropnego, czego nie można zjeść. Żarcie bez barier!
Nie istnieje wspólna miseczka, … bo wszystkie miseczki z żarełkiem są Małej Pani B. Powiedzmy sobie szczerze … - prawdziwa dziewczyna tatusia.
A tatuś -a jakże –był i tym razem. Małe traktował rzeczowo, bez spoufalania ;-)
Za to Gandi i Bohun w radosnych podskokach miło spędzili czas na pływaniu w jeziorze, rzec by można jak para nastolatków - Gandi z reniferem, Bohun z piłeczką.
Powagi w tym żadnej jak na moje oko ;-) I pomyśleć, że ta para doczekała się cudownej dziewiątki Bohuniątek, dla których obecnie trwa czas wybierania imion. Imion szczególnych, bo Gandowo-Bohunowych Hovawartów.
Acha-jeszcze jedna rzecz. Zachwyciło mnie miejsce odchowywania szczeniaczków. Cudne!! W zasadzie przypomina to małe przedszkole.
W tym przedszkolu jest miejsce na kładeczki, huśtawki … i telewizor ;-). Małe poznają osoby dorosłe, dzieci, ludzi w okularach, schody, tunel, trawkę, piaseczek, kafelki, piszczące zabawki, miękkie i twarde. Ale przede wszystkim i po pierwsze poznały trzy święte zasady Mamy Gandi: wara od mojej michy, wara od mojego jeżyka, nie warczymy na siebie.
Eh, żebym to ja tak potrafiła wychowywać swoją córkę. Minęło ledwie kilkanaście godzin i już za nimi tęsknię!
19 sierpnia 2008 r.
Wróciłam dziś z wizyty u Bohunowo-Gandowych Maluchów i nadal jestem pod wrażeniem. Pierwszy raz dane mi było zobaczyć dwutygodniowe Hovawarty.
A po drugie, nie wiedziałam, że będę miała kłopoty ze zrobieniem fotek! - zapraszam do fotogalerii.
No, ale One postanowiły chyba na przyjazd swego Ojca pokazać światu, jakie są z nich Prawdziwe Hovawarty.
Wszystkie mają już otwarte oczka i próbują chodzić, zdarnie, niezdarnie, jak na okręcie oczywiście.
Jedyna suczka czarna podpalana nie może inaczej się nazywać jak Bohunka. I to chyba ona ma najwięcej fotek. Czarna sunia to jak plama atramentu wśród swojego jakże zaskakująco jasnego rodzeństwa po takich rodzicach.
Jest też L-Bohuniasty i z tego, co mi wiadomo idzie w ręce Pasjonata szkoleń. A to akurat cieszy mnie szczególnie ;-)
Wśród blond piesków jest wyraźne zróżnicowanie odcieni - od ciemnego do bardzo jasnych. Jeden blond piesek jest tak samodzielny, że jak tylko zje, to koniecznie musi przespacerować się po całym kojcu, dodatkowo wśród swojego rodzeństwa jest posiadaczem wyjątkowo absolutnie aksamitnego futerka. To ten cwaniak, co to urodził się ostatni i teraz jakby ciągle się pytał: Co ja tu robię?
I pomyśleć że za dosłownie za kilka chwil z tych uroczych parówek wyrosną całkiem spore psy.
Już dziś życzę Wszystkim Bohunowym Hovawartom zdrowia, dobrych domów z dobrymi ludźmi, tego błysku w oku na widok piłeczki, najpiękniejszych Hovawarcich uszu, jakie kiedykolwiek widziałam u mamy Gandi, tego, aby zawsze naszym Hovawartom chciało się … bawić, szkolić i być najlepszym przyjacielem człowieka!
A Bohun, jak to Bohun.
Zobaczył Maluchy, wylizał wszystkich dookoła, a potem oddał się swojej pasji, nawet Gandi porzucił dla niej.
Eh, ta piłeczka
Resztę napiszę po kolejnej wizycie u cudownych ludzi i ich Bohunowo-Gandowych Hovawartów.
Wszystkich zainteresowanych szczeniętami po BOHUNIE zapraszam do skontaktowanie się z Hodowcą (kom 0-698-671-897, email: alicja.eidtner@hovawart-pp.pl) lub ze mną telefonicznie lub mailowo (pozostały już tylko 3 pieski blond).
|