|
2009-07-19 - Tropienie sportowe
W dniach 8-11.06.2009 r. braliśmy udział w Kursie Tropienia Sportowego FH z udziałem niemieckich instruktorów Heike i Wilhelma Bittner ( http://www.hovawarte-vom-wilhelmshof.de/ ). Merytorycznie – absolutnie doskonale, logistycznie- daleko -) ale przede wszystkim organizacyjnie perfekcyjnie. Bohun pokazał, że tropienie to może być nasza ponownie ulubiona dyscyplina. Jestem z Pana B bardzo dumna. Teraz czeka nas jak zwykle KONSEKWENCJA! Zapraszam do galerii zdjęć.
2009.03.08 - Dzień Kobiet
Przez ostatnie tygodnie intensywniej pracowałam nad elementami w posłuszeństwie. Siad z marszu – poprawa dynamiki, bo wciąż nie jest to, o co mi chodzi. Wysyłanie naprzód, eh prawie doskonałe, należy poprawić kontakt –bo zaczyna cwaniakować i wyrywa się do przodu. Za to tempo- marzenie. Dzisiejszy trening był dość ciekawy z uwagi na zjawiska optyczne. W wolnym tłumaczeniu oznacza to tyle i tylko tyle, że piłka w kieszeni trenera to nie jest właściwe dla niej miejsce. Stąd nieświadomie wprowadziłam dodatkowy element rozpraszający. W Dniu Kobiet sprawiłam sobie prezent. Zabrałam Pana B na ślady. Pierwsze, po długiej zimowej przerwie. Ale prezent dostałam i ja. Dzisiejsze tropienie było jak prawdziwy koncert. I nie był to koncert na dwa świerszcze i wiatr w kominie, a prawdziwy - wiosenny na dwa serca!
2008.09.28 - Sierpniowy obóz IPO:
Nasze psy wyśniły sobie tym razem wyjazd w piękne okoliczności przyrody – trenując pod czujnym okiem Wiktora. Tydzień wzmożonej pracy zaprocentował w przypadku Bohuna wzrostem kondycji a i zrzuceniem „małego conieco”, a które się pojawiło gdy był dwa tygodnie pod opieką mojej mamy (która ma przeświadczenie, że Hovawart jest psem ciągle głodnym i nie ma to jak rosół z marchewką!) Choć ziemia warmińsko-mazurska jest urocza, to z pogodą bywało różnie. Ale właściciel Hovawarta jest przygotowany na wszystko, nawet na to, że w strugach deszczu będzie robił niekończące się ślady ;-) w pożyczonych kaloszach rozmiar 41! Obóz dostarczył nam wiele pięknych emocji. Zajęcia praktyczne przeplatane wykładami Wiktora- Bezcenne! Każde wyjście na plac było omówione, co robimy, co możemy zrobić, co zrobimy, jeśli nam coś nie wyjdzie. Każde zejście z placu było przedyskutowane. Nikt nie spieszył się, nikt nie liczył czasu. A czas był i na trening, i na odpoczynek. Były też, hovawarcie głupawki. I jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości czy szkolić Hovawarta czy nie, BOHUN i Jego Blondyna wybrali tą drogę. I niech tak pozostanie!
Zapraszam do Galerii Zdjęć
2008.05.23 - Weekend w CSP:
Kolejny, już trzeci weekend w Centrum Szkolenia Psów w Chinowie zakończony – dla mnie i Bohuna był to drugi wyjazd. Tym razem z obawą zastanawiałam się czy pokażemy się z lepszej strony niż poprzednio, w szczególności w konkurencji A (czyli ulubione ślady Pana B, niekoniecznie moje, bo to wciąż dla mnie magia).
Tym razem Bohun pokazał, że potrafi tropić, udowadniając przede wszystkim Jego przewodniczce, że nos służy w słusznej sprawie!
Na ślad wyruszyliśmy po półtorej godziny od ułożenia. Niestety najgorsze, co może psa spotkać na ścieżce śladu o tej porze roku, to mrówki. Cieszę się, że mimo gryzących małych potworków cały czas nos był blisko ziemi i lekko odrywał się tylko w momencie kichania.
Ślady wg Glogara to Filozofia, to Nauka. Vladia traktuje tę konkurencję w IPO w sposób wyjątkowy. Na ślady poświęciliśmy i tym razem mnóstwo czasu. Z każdym z uczestników spotkania Glogar indywidualnie omawiał powstałe problemy, sugerował rozwiązania, jednocześnie umawiając się na konkretne działania w formie „pracy domowej”.
A rozliczenie z pracy domowej to Glogarowa Specjalność; -)
Zobaczymy czy za miesiąc (jeśli pojedziemy) będzie widoczny Mały Krok Do Przodu.
W konkurencji C chciałam przećwiczyć i upewnić się, czy mamy dobrze wypracowane oszczekanie. Potwierdziło się, że Bohun do kryjówki nie tylko dobiega, oszczekuje, zachowując pozycję w siadzie, ale… Przed tym ćwiczeniem wykonaliśmy takie, którym Vladia na swój (tylko mu wiadomy) sposób wywołał konflikt (prowokował zachowania obronne bez użycia rękawa). Obciążając psa uzyskał wejście Bohuna w popęd obrony bez wywoływania w nim lęku, co przejawiało się dobrymi, pełnymi i bardzo mocnymi chwytami. Cieszy mnie, że praca Bohuna była równa. Być może to zadecydowało, że zrobiliśmy swój pierwszy konwój. Na moje pytanie: „Czy aby nie za wcześnie?”, usłyszałam odpowiedź:„To najwyższa pora”.
I tak dobiegł końca pierwszy dzień spotkania. W przepięknych okolicznościach przyrody, niesamowicie upalnym dniu bez kropli deszczu, w doborowym towarzystwie. Powoli zaczynamy tworzyć specyficzną społeczność na placu i poza nim. A, że tym razem przyjechałam z Hanią Atikową, całe nasze towarzystwo mogło podziwiać kunszt kulinarny Hanki, która znalazła czas, aby raczyć nas pysznymi sałatkami i grillowaną cukinią. Palce lizać!
Drugi dzień zapowiadał się jeszcze upalniej. Na zmianę wychodziło słońce, padał deszczyk co w efekcie dało „całodniową saunę”.
Ćwiczenie komendy naprzód robimy etapami. Jak na razie najlepiej wychodzi nam speed Bohuniastego po mojej komendzie: „Naprzód!”, która na tym etapie jest w górnych granicach decybeli. Liczę na to, że z czasem nie będzie aż taka potrzebna ;-). Przy tej komendzie nie mamy wypracowanego kontaktu przy nodze. W tym zakresie bardzo fajnie poćwiczyłam z Błażejem. I to był dokładnie ten element, który dla mnie jest jak całkowity zwrot akcji…w obronie Bohuna, mojej filozofii w IPO. Błażeju, dzięki, to było absolutnie cwane posunięcie a jakże fajne w wykonaniu Bohuna.
Teraz przed nami połączenie tej pracy tak, aby przełożyło się to nadal w dobry chwyty i absolutne posłuszeństwo.
Konkurencja B. Wydawało się, że mam wypracowaną komendę aport, którego uczyłam się robić od tyłu. I to wychodzi naprawdę dobrze. A jednak… Niestety przy aporcie płaskim podgryzanie mnie zaskoczyło. Tego już nie było. W tym zakresie dostałam pracę domową. Na efekty przyjdzie nam trochę poczekać. Chodzenie przy nodze fajne, przy zwrotach dobre. Długie proste bardzo dobre. Ważne, pies wesoły z wysoko noszonym ogonem. Za taki opis na wystawie byłaby być może obniżona ocena, na placu u Glogara ten widok: Bezcenny. Do domu wracałyśmy z Hanią w strugach deszczu. A Nasze psy z pewnością śniły o kolejnym wspólnym wyjeździe ;-)
Do zobaczenia w czerwcu!
Fotogaleria ze zjazdu (dzięki uprzejmości Nico)
2008.04.13 - Agility wg SaJo:
Po długiej przerwie odwiedziliśmy z Bohunem nasz ukochany tor.
Pełni zapału i chęci spędziliśmy prawie trzy godziny na swój, ulubiony sposób.
Wierzyć nie wierzyć, przeżyliśmy. Zaczarowała nas nie tylko różowa piłeczka;-)
Zapraszam do galerii z dzisiejszego treningu
2008.04.06 - Przegląd hodowlany hovawartów:
W dniach 05-06.04.2008 Klub Hovawarta zorganizował Klubowy Przegląd Hodowlany i przegląd miotów z rocznika 2007 z udziałem niemieckiego sędziego Michaela Kunze. Kolejny weekend poza domem, ale przegląd hodowlany za Nami! Co to jest? Pięknie to opisała Ania Marszycka (na testach zwana Łańcuchową).
No i od razu staliśmy się medialni; -), można nas zobaczyć tu:
W tym miejscu chciałabym podziękować po raz kolejny Robertowi. Będąc tak daleko w tych minutach, wierzył najbardziej w nas, mówiąc dzień wcześniej przez telefon: „Ot, pojedziesz, spotkasz się z Bojarową, Atikową a całą resztę zostaw Bohunowi”.
I jeszcze dwie osoby, za każdym razem robią na mnie wrażenie: Julka i jej niedokończona powieść oraz Dorota, która zawsze, absolutnie zawsze ubrana jest nie tylko w pogodę ducha i serdeczność, ale przede wszystkim poczucie humoru.
W ocenie eksterieru zaskoczył mnie wzrost Bohuna. Mam DUŻEGO Hovawarta! Test psychiki podstawowy –zaliczony! Test psychiki część dodatkowa (C i D) - zaliczony!
Kiedy rano następnego dnia wstałam, ten sam pies mówił do mnie: -Chodź Blondyna, może dziś dorwę zająca!
2008.03.30 - Weekend szkoleniowy z V.Glogarem:
Namówiona przez Agę (SaJo), pewnie nie pierwszy raz, oraz za zgodą Wiktora, pojechałam na weekend szkoleniowy z Glogarem. Relację z pierwszych treningów znajdziesz tu
Wyjazd był obfity w niejedną przygodę, z której dziś już potrafię się śmiać. Chociaż szukanie okularów w lesie na kolanach wtedy mi się takowym nie wydawało (jak i wizja kupna nowych okularów). Dobry szkoleniowiec, dobrze zmotywowany przewodnik :-)) i Bohun. Taki właśnie był ten weekend wg Glogara.
Wracaliśmy do domu zmęczeni, ale od dawna razem nie pracowaliśmy tak intensywnie, chwytając nie tylko rękaw (Bohun) ale każde słowo (Ja), Vladiego, który swym szelmowskim spojrzeniem nie pozostawiał żadnej wątpliwości o słuszności drogi, jaką wybrał szkoląc siebie, nas i nasze psy.
Tu możesz wejść do galerii z weekendu szkoleniowego z V. Glogarem
2008.02.24 - Trening Bohuna - IPO wg Wiktora:
Praca w obronie to nie tylko praca psa z pozorantem. Ipowcy wiedzą, co mam na myśli.
Nauka techniki chwytu to jedno ;), ale technika trzymania linki, puszczania linki, blokowania to coś, co może się wydawać tak proste, że aż oczywiste. A jednak.
- Ewa-„kup korki”- często słyszałam. Ten pies tobą „rzuca”, itp. opinie co jakiś czas przy okazji zjazdów, seminarium czy treningu. Ale czy to tylko kwestia wagi?
Dobre buty to jedno, ale bycie dla psa przewodnikiem, współpracującym z pozorantem, tak, aby cała trójka wiedziała o co chodzi (a przynajmniej pies i przewodnik, hehe)… to właśnie jest sztuką.
Dobry trening, to taki, w którym wiadomo jaki mamy cel, wiemy jak zmotywować psa do pracy, bo przecież dobra praca buduje psa. Budowanie psa takiego jak Bohun było i jest moja ogromną słabością.
Budowanie Bohuna to budowanie też mnie, choć może to próżność, ale potrzebny mi jest sukces, tak jak jemu.
Lubię takie dni, kiedy jest zupełnie wyciszony po chwycie i spokojnie merda ogonkiem. Lubię jego długie trzymanie rękawa.
I wtedy wiesz, że kiedy schodzisz z placu a kątem oka widzisz uśmiech na twarzy pozoranta, to wiesz, że był to dobry trening i ten dzień dobrze się kończy.
Wstawiłam kilka fotek z dzisiejszego treningu. Tak naprawdę to dziś ja uczyłam się pięknego chwytu linki, Bohun oszczekania.
A wszystko to przy rozgrywającym się meczu rugby, co potwierdziło, że przy publiczności można bardzo ładnie popracować;-)
Cieszę się, że mogłam uaktualnić stronę Bohuniastego. Mieliśmy przerwę w treningach z uwagi na kontuzję Bohuna, ale również z mojego powodu.
Chirurgów opinia jest dla mnie budująca, tak bardzo a może nawet bardziej, jak dobry trening dla Bohuna.
Liczę, że wszystko będzie dobrze i nadal będziemy mogli tworzyć przecież całkiem ładny team :-)
Wkrótce Bohuna posłuszeństwo wg SaJo
2007.11.19 - Za nami kolejny weekend na Bojańskim placu treningowym. - 19 listopada 2007 r.
Zarażeniem pasją i zmotywowani po Grotnikach, przyszła refleksja nad filozofią szkolenia. Czy i w ogóle szkolić? Kiedy powiedzieć koniec, mój pies przecież jest wyszkolony…? Czy Hovawart to pies do wszystkiego? Czy z Hovawartem można jednocześnie ćwiczyć agility, fresbee, topienie, obronę i posłuszeństwo?
Pewnie można. Bo przecież to Pies Użytkowy!
Ale czy we wszystkich tych dyscyplinach jednocześnie osiągnie sukces?
Zapytasz: A musi? (A czy ty w swoim życiu, pracy zawodowej nie oczekujesz sukcesu?) Tak. Dla mnie tak. Oczywiście dyskusyjne może być pojęcie „sukcesu”.
Jeżeli za taki będziesz uważać umiejętność złapania fresbee czy przeskoczenia palisady, ewentualnie znalezienie zagubionej rękawiczki na spacerze, to takie umiejętności mogą dawać poczucie sukcesu. Jeżeli twoim celem jest udział w zawodach, to już nie jestem przekonana, czy można uprawiać te wszystkie dyscypliny sportu, osiągając przy tym SUKCES. Ale nigdy nie za wiele posłuszeństwa…
Stąd pod czujnym okiem „wujka Przemka” pracowaliśmy nad kontaktem. I choć na razie jeszcze kilka kroków przed nami do poziomu Mistrzostw Świata :-), ja wiem, że to jest radosne spojrzenie mojego Hovawarta.
A Przemek wie, jak nie zabić chęci pracy psa. Wie i stosuje zasadę, że pracujemy tak długo, jak długo możemy zmotywować go pracy.
Ale jest również druga zasada: ”Pokaż mi czy chcesz pracować Bohunie i czy Ci na tym zależy?”
Oczekuję od Bohuna współpracy i podejmowania wyzwań, które mu stawiam… by w radosnym posłuszeństwie wspólną drogą iść przez życie :-)
Tak… - jesteśmy skazani na sukces ;-)
Kilka fotek z naszego Bojańskiego weekendu (wyjazd do Bojana, to również okazja do szaleńczych spacerów w towarzystwie znajomych.)
2007.07.17 - W dniach 1.07-7.07.2007 r. byłam na seminarium IPO w Grotnikach.
Tym razem elementy pracy obrończej przedstawił nam Sigi Schmalhoffer- szkoleniowiec i pozorant z Niemiec. Zupełnie zakęcony na punkcie HOVAWARTÓW.
Praca z nim to ogromna satysfakcja ale i lekcja pokory, skupienia i zrozumienia każdego słowa a nadto zmuszenia przewodnika do myślenia.
A Bohun i tym razem okazał się psem z pasją!!
I z tego jestem dumna.
Pobyt w Grotnikach, to również poznanie Hovomaników, wspólne spacery, rozmowy do rana, grzane wino i …mnóstwo deszczu.
I choć aura nas nie rozpieszczała, dziękuję Aniu i Przemku oraz Yago… za Sigiego.
Kilka fotek z naszego pobytu zobaczyć można------- tutaj
2006.10.19-Seminarium IPO Tulce
W dniach 28.09-1.10.2006 r. byłam na seminarium IPO w Tulcach pod Poznaniem. Pojechałam z ogromną ciekawością „przekonać się Bohuna”.
Elementy pracy obrończej przedstawił nam Morten Andersen- pozorant z Danii (wicemistrz Danii IPO3).
Praca z nim to ogromna satysfakcja. Jak przyjemnie jest patrzeć na swojego psa, który z Martenem rywalizował o „łup”.
Bohun okazał się psem z pasją!!
I z tego jest bardzo szczęśliwa. Oczywiście daleka droga przed nami i nie widomo jak się zakończy.
Cieszyłam się również z tego, że coraz szybciej Bohun wchodził w rytm pracy z całkowitego rozproszenia się nad wszystkim i wszystkim. A i bywało tak, ze jego temperament miotał mną po placu.
Kilu nowych rzeczy nauczyłam się w zakresie tropienia nie tylko jak układać ślad wg Mortena (oj kolanka bolały mnie kilka jeszcze dni po zakończeniu seminarium!) ale również pod okiem Marii Kuncewicz, co oznacza praca własna psa na śladzie.
A takie skupienie jakie pokazał Bohun warte było tego wyjazdu, oj warte
Pobyt w Tulcach to również poznanie siebie. I to jest już bezcenne.
Wyjazd został uwieńczony nagranym filmem.
A jakie są komentarze, to najlepiej …właśnie należałoby się zapytać Kasi Gacy, hehe.
Jej w szczególny sposób chcę podziękować. Tłumacząc całą sobą, przekazała mi całą prawdę o Bohunie, jego pracy i o pewnej Pani w czerwonych rękawiczkach.
A Olencji za towarzystwo i chyba najpiękniejsze słowa o pewnym psie, jakich ja nawet nie umiałam nazwać.
Dziękuję
|